Noworoczne zmiany

czwartek, 11 października 2012, 10:32

Na wstępie chciałam przeprosić, że tak długo czekaliście na ten rozdział. Ale cierpliwość popłaca i oto jest! Syriusz otrzyma dwa listy zamiast spodziewanego wyjca od matki (pamiętacie, co ostatnio zrobił?), a także narazi się Flavii Lanpori i Mortycji.
Rozdział dedykujemy Ewie Dutko, która wygrała konkurs na naszym profilu na FB!




Z samego rana Syriusza obudziła biel śniegu i jasność nieba, które raziły oczy nawet przez zaciśnięte powieki. Niezaciągnięcie kotar przed snem było poważnym błędem. Jeśli dodać do tego wszystkiego harmider, jaki robił Remus podczas porannej toalety, nie sposób było zasnąć ponownie, nawet gdy naciągnęło się na głowę grubą kołdrę. Była to i tak miła świąteczna odmiana po zeszłorocznej awanturze, jaką z samego rana urządziła mama.
Nielicznych, przebywających w zamku uczniów od trzeciego roku wzwyż, na ich własną prośbę, wypuszczono do Hogsmeade - pobliskiej wioski zamieszkałej wyłącznie przez czarodziejów. Większość pracowników Szkoły Magii i Czarodziejstwa prawdopodobnie odsypiało jeszcze wczorajszy wieczór. Tylko McGonagall i Filch zajęli się wyprawieniem uczniów do Hogsmeade. Syriusz, patrząc na oddalającą się w stronę wiecznie zamkniętych bram Hogwartu grupkę osób, poczuł się dziwnie uwięziony. Była tam nieprzekraczalna linia jeszcze przez dwa lata ograniczająca jego swobodę. Zawsze to jednak lepsze od zamknięcia w czterech ścianach Grimmuald Place 12.
Remus namówił go, żeby przed obiadem ulepić na błoniach bałwana. Syriusz widział przez okna swojego pokoju w Londynie jak robią to jego mugolscy rówieśnicy. Matka nigdy nie pozwoliła mu się do nich przyłączyć. A robienie dokładnie na odwrót, niż mamusia kazała, dawało mu dziwną satysfakcję.
Spokojna zabawa na śniegu nie miała racji bytu, gdy wokół było tyle pokus, a buntowniczy nastrój narastał z każdą chwilą. Wkrótce na głowie Remusa rozbita została olbrzymia bryła śniegu. Lupin nie pozostał mu dłużny. Ale że ferie świąteczne dobiegały końca, wypadało również poćwiczyć zaklęcia, głównie Wirgardium Leviosa. A przynajmniej była to świetna wymówka, na wypadek, gdyby któryś z nauczycieli postanowił przyczepić się do ich zachowania. Uprzednio przygotowane przez chłopców śniegowe kulki, raz po raz zaczęły uderzać w okna zamku. Przy trzeciej serii rzeczywiście jedno z nich się otworzyło i ukazała się w nim Flavia Lanporii. Wyglądała jakby chciała potraktować ich wyjątkowo nieprzyjemną klątwą. Zwłaszcza, że jedna z bryłek śniegu przemknęła tuż obok jej ucha i wpadła do pomieszczenia. Jastrzębie oczy profesorki ciskały piorunami. Na szczęście po dwóch głębokich oddechach, ograniczyła się do kilku ciętych uwag:
- I po co lepicie tego bałwana?! Mało ich po świecie chodzi?! - zakończyła i zatrzasnęła okno.
- Chodź stąd lepiej - powiedział Remus, zabierając manatki, w tym oblepiony śniegiem szalik w barwach Gryffindoru. - Myślisz, że jest na nas bardzo wściekła?
- A bo ja wiem... Obronę mamy dopiero w przyszłym roku, więc mało mnie to obchodzi. - Syriusz wyszczerzył zęby i ruszył w stronę zamku.
- A mówiąc o bałwanach miała na myśli nas? - drążył temat Lupin.
- Nie - zaprzeczył Syriusz tonem kończącym temat. - Zdecydowanie chodziło jej o kogoś innego.
Nie miał pojęcia, co tym razem wkurzyło ich profesorkę obrony przed czarną magią. Może ta cała sztuczna, radosna, świąteczna atmosfera. Tutaj byłby gotów się z nią zgodzić. Z resztą, z ogólnych obserwacji wynikało, że Lanpori w ogóle nie znosi ludzi. I czym ten Lupin się tak przejmuje... Mało jest na świecie profesorów, którzy z miejsca wlepiliby im szlaban? Jednak, gdy u stóp wielkich schodów stanęli oko w oko z Flavią Lanpori, cała odwaga natychmiast go opuściła.
- Pani profesor... - zaczął Lupin.
- Później o tym porozmawiamy, Remusie - ucięła krótko i wymijając ich ruszyła w kierunku korytarza, w którym zwykle znikali Puchoni.
Dotarcie do dormitorium też nie było dla nich najszczęśliwsze. Już w pokoju wspólnym spotkali Mortycję, wyraźnie w nienajlepszym humorze.
- Poczta do ciebie - rzuciła oschle, podając Syriuszowi grubą kopertkę i perfekcyjnie zapakowaną paczkę.
- A tobie co znowu Dorcas zrobiła?
- Minerwa nie puściła mnie do Hogsmeade...
- Takie buty... - mruknął Syriusz, usadawiając się w fotelu przy kominku. Trochę był rozczarowany, że to nie wyjec od matki.


Synu!


Serdecznie dziękuję Ci za tak "urozmaicone" święta. Jak zapewne się domyślasz Twoja matka... bardzo ucieszyła się z przysłanego prezentu. Jej okrzyki... radości, słyszało zapewne pół kamienicy.
Bardzo Cię proszę, na przyszłość oszczędź mi takich atrakcji, jak siedmiogodzinne próby uspokojenia Twojej mamusi wrzeszczącej ze... wzruszenia.
Mam jednak nadzieję, że Twoje święta były radośniejsze niż nasze.



Szczerze Ci oddany ojciec,
Orion Black



P.S. Dołączam również list i kilka drobnostek od babci Melanii.


Choć teraz szanse otrzymania wyjca spadły do minimum, a list został przez ojca napisany tak dyplomatycznie, że nawet pozostawienie go w łatwo dostępnym miejscu w toalecie na niewiele by się zdało, Syriusz i tak odczuwał dziwną satysfakcję. Ciekawe czy matka będzie nosić swój prezent, czy podaruje Stworkowi, na przykład za wypalenie dziury w obrusie po pradziadkach, albo przyrządzenie mu porządnego śniadania, gdy wróci na wakacje... Jedna wersja była bardziej niemożliwa od drugiej, ale przyjemnie było pomarzyć.
Po chwili przypomniał sobie o drugiej kopercie. Znalazł ją wśród wielu łakoci:


Kochany wnuczku,
na początku listu chciałam Ci życzyć wszystkiego najlepszego w tym świątecznym okresie. Równocześnie pragnęłabym wytłumaczyć Ci jedną drobną rzecz.
Zdaje się, że w trakcie pakowania prezentów zaszła mała pomyłka i otrzymałeś coś, co powinno trafić do jednej z Twoich kuzynek. Niestety, wypadek ten został zauważony przeze mnie zbyt późno... Jak zawsze pakowaniem paczek zajmował się dziadek Arcturus. Dlatego korzystając z okazji, przesyłam dodatek do prezentu (bransoletę zatrzymaj, jest dość cenna i może przyda Ci się w przyszłości, Twoja kuzynka dostała już swój prezent - tym razem zadbałam o to osobiście).



Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i radości z prezentu.



Kochająca babcia,
Melania Black


Syriusz uśmiechnął się w duchu na myśl, jaką minę musiała mieć któraś z jego kuzynek, gdy odpakowała prezent przeznaczony dla niego... Swoją drogą... ciekawe co to było? Może ma go teraz Andromeda? Albo Narcyza? Całe zamieszanie wynikało zapewne z faktu, że babcia Melania nie upilnowała cierpiącego na demencję dziadka, który zawsze upierał się, że to on zapakuje paczki dla najmłodszych Blacków. Babcia była dla niego zdecydowanie zbyt pobłażliwa. Choć na otrzymane słodycze nie było co narzekać...
A i babcia Melania była jednym z jego ulubionych członków rodziny Black, zaraz po wuju Alphardzie. Nie była tak chłodna i wyniosła jak wszyscy inni, nigdy nie popadała w przesadę. Syriusz ani razu nie słyszał, by źle wyraziła się o kimś pochodzącym ze społeczności mugolskiej, a dla członków swojej rodziny zawsze miała dobre słowo i ciepły uśmiech. Gdy się zdenerwowała nie krzyczała, nie obrażała się, co najwyżej odpalała jednego papierosa od drugiego, ale rzadko. Podobno do wyjścia za mąż za dziadka Arcturusa została zmuszona przez swojego ojca, który u Blacków miał spore długi, ale teraz już nikt o tym nie wspominał.


Prawdziwie niepokojące rzeczy, wydarzyły się niespełna tydzień później. Wyspawszy się do południa w Sylwestrowy poranek, Syriusz odkrył, że w dormitorium nie ma Remusa. Było to dziwne, bo zwykle siedział spokojnie na łóżku z jakąś książką, w wyjątkowych sytuacjach w fotelu przy kominku w pokoju wspólnym i spokojnie czekał, aż zejdą z przyjacielem na drugie śniadanie. Początkowo Syriusz nie przejął się specjalni tym faktem, w końcu raz na jakiś czas Lupinowi może zamarzyć się jakaś mała odmiana, ale że kolega był mu bardzo potrzebny do zorganizowania jakichś atrakcji na wieczór, ubrał się ciepło i rezygnując z jedzenia w Wielkiej Sali, wcisnął do ust kilka ostatnich fasolek wszystkich smaków, zagryzł czekoladową żabą, cisnął w kąt kartę z Merlinem, popił sokiem dyniowym i postanowił Remusa poszukać. Miał cichą nadzieję, że zejście do pokoju wspólnego będzie wystarczającym wysiłkiem, ale coś mu mówiło, że tym razem nie pójdzie tak łatwo.
Jak się spodziewał, pokój wspólny był pusty, wszystkie miejsca wolne, ani jednej żywej duszy... Martwej z resztą też nie... Gdyby tak było wieczorami! Syriusz był zmuszony wyjść przez dziurę przed portretem i przeszukać resztę zamku, przynajmniej tę część zamku o której istnieniu wiedział - zaczynając od Wielkiej Sali, bo podczas schodzenia w dół doszedł do wniosku, że jednak drugie śniadanie to bardzo ważna rzecz!
Do obiadu przeszedł zamek wzdłuż i wszerz, tak mu się przynajmniej wydawało. Zajrzał do skrzydła szpitalnego, sowiarni, a nawet biblioteki. Lupina nie było i tyle. Zapadł się pod ziemię. Zaczął się zastanawiać, gdzie pokój wspólny mają Ślizgoni, bo może Raquela gdzieś Lupina uprowadziła. Dobrze wiedział, że wciąż grasuje po zamku. Gdy nie sposób było tego ustalić, bo nikt nie mógł lub nie chciał mu powiedzieć, postanowił rozpytywać ludzi o to dziwne zniknięcie, ale niewielu z nich kojarzyło małego, bladego, pierwszorocznego Gryfona. Dopiero, gdy znęcony zapachem potraf trafił z powrotem do Wielkiej Sali sytuacja nieco zaczęła się rozjaśniać. Z przodu ich stołu, bardzo blisko nauczycieli, siedziała zupełnie samotna Dorcas...
- A co ty tutaj robisz? - zapytał udając zainteresowanie, żeby jakoś rozpocząć rozmowę. - Tak... bez Motycji?
Może ta wredna papla też zniknęła.
- Na szczęście trzyma się ode mnie z daleka - odparła Dorcas. Wyraźnie nie była w humorze.
- A Remusa może gdzieś spotkałaś?
- To raczej nie byłoby możliwe. Z samego rana z pokoju wspólnego zabrała go Lanpori - dziewczyna wzruszyła ramionami. - Nawet rzeczy nie spakował. Od tej pory go nie widziałam.
Syriusz zamarł na moment, jakby ktoś potraktował go zaklęciem paraliżującym.
- Muszę już iść - poinformował zdumioną Dorcas, odwracając się na pięcie. - Spieszę się - rzucił do mijanej Raqueli.
Szybko wspinał się po kolejnych schodach, starając się nie zabłądzić po drodze do gabinetu profesor obrony przed czarną magią. A może Remus tam sobie po prostu siedzi... Próba znokautowania Lanproi kulką śniegu chyba nie jest przestępstwem, za które karze się przedstawieniem wilkowi...
Kiedy stanął pod jej gabinetem i uniósł dłoń, aby zapukać , doszedł do wniosku, że jednak nie warto się narażać. Jeden ewentualny trup w ostateczności wystarczy, a przecież był współwinny, więc i jego mogła czekać kara. Może lepiej przyjść tutaj z McGonagall...
Chciał jak najszybciej się oddalić, ale wtedy za sobą usłyszał szczęk klucza w zamku i skrzypnięcie drzwi.
- Panie Black! - rozległ się głos Lanpori. - Co pan tutaj robi?
Podeszła do niego stanowczo za blisko. Nosem niemal dotykał skrzyżowanych na jej piersiach rąk.
- Przechodziłem - wydukał Syriusz.
- To znikaj stąd i to szybko.
Nie trzeba było mu tego dwa razy powtarzać. Czmychnął zanim Lanpori zdążyła zmienić zdanie.


Wieczór sylwestrowy spędził po raz pierwszy w życiu samotnie - było to lepsze od towarzystwa Mortycji czy Raqueli. A Remus nie wrócił i żaden z profesorów absolutnie się tym nie zainteresował. O północy Syriusz zastanawiał się czy wystrzelić zapas sztucznych ogni doktora Filibustera, które otrzymał od wujka Alpharda, ale stwierdził, że zostawi je na lepszą okazję. Swoją drogą... ciekawe co i z kim wuj teraz robi...
Bale sylwestrowe wywołały lawinę artykułów w kronice towarzyskiej "Proroka Codziennego". A na gazetę można było natknąć się wszędzie. Nie wiadomo, dlaczego uczniowie nagle zaczęli zamawiać ją w nadmiernych ilościach. Syriusza niespodziewanie zainteresował jeden artykuł - o Catrionie McCormack.


Trzydziestego pierwszego grudnia, kapitan drużyny Chlub z Portree, Catriona McCormack (lat 26) urodziła syna. Wciąż nie wiadomo, kto jest ojcem chłopca. Wiemy jednak, że jest zdrowy i silny, a na imię będzie miał Kirley.
Dwa dni po porodzie świeżo upieczona mama zgodziła się odpowiedzieć na kilka, najczęściej zadawanych przez jej fanów pytań. Rozmowa niestety nie była długa, bo ścigająca Chlub wciąż jest bardzo osłabiona.
"Przyjście na świat Kirleya, to na pewno duża zmiana w moim życiu. Nie zamierzam jednak rezygnować z kariery. Ktoś przecież musi utrzymać rodzinę", tutaj Catriona McCormack wybuchła śmiechem. "A tak całkiem poważnie", dodała po chwili, "quidditch to moja pasja i nie zamierzam rezygnować z niej dlatego, że zostałam matką. Wracam na boisko w lutym i mam zamiar udowodnić wszystkim co potrafi moja drużyna."


Tutaj powinniśmy dodać, że przez całą ciążę, panna McCormack jako kapitan Chlub brała udział w treningach, choć od września nie dosiadała miotły.


"Z przyjemnością zagram również w najbliższych Mistrzostwach Świata, jeśli tylko Departament Magicznych Gier i Sportów powoła mnie do reprezentacji", dodawała ścigająca.
Pytana jednak o to kto jest szczęśliwym tatusiem, bardzo zaczęła spieszyć się do dziecka i…


Pac! Coś bardzo mocno uderzyło Syriusza w głowę. Przez moment był nawet pewien, że to Irytek zrzucił mu żyrandol na głowę. Dopiero, gdy wszystkie gwiazdy wszechświata przestały migotać mu przed oczami, zobaczył nad sobą Mortycję.
- Przeczytałbyś lepiej TO - warknęła, wręczając mu drugi egzemplarz "Proroka".
- A co mnie obchodzi recenzja jakiegoś tam "Herkulesa" z opery - mruknął bardzo niezadowolony Syriusz.
- Nie recenzja, matole. Choć dali bardzo ładne zdjęcie Violi Lockhart z twoim wujem. Czytaj o matce Aurory, Geraldine Sinistrze. - Mortycja przewróciła oczami. - Na drugiej stronie.
Młody Black niechętnie przewrócił strony. Spojrzał na zdjęcie kobiety o czarnych, falowanych włosach i brązowych oczach, bardzo podobnych do oczu Aurory. Fotografia otoczona była czarną ramką.
- Myślałem, że ona ma na imię Daniela... Czy jakoś tak...
- To macocha. A tutaj chodzi o matkę. - Mortycja była w bardzo ponurym nastroju.
Nie chcąc ryzykować kolejnego uderzenia, Syriusz mruknął "aha" i łaskawie zabrał się za czytanie artykułu.


Ciało amnezjatorki odnalezione w lasach Burcham Beeches



Zagoniona przed półtora roku amnezjatorka, Geraldine Sinistra (zm. lat 30) została niedawno znaleziona martwa w lasach Burcham Beeches. Jak udało się ustalić naszym reporterom amnezjatorka najprawdopodobniej zginęła ugodzona Morderczym Zaklęciem. Tajemnicą pozostaje kto i dlaczego zabił żonę powszechnie szanowanego uzdrowiciela Paula Sinistry (lat 35), choć możliwe jest, że miał być to element szantażu, a śmierć pani Sinistry była dziełem przypadku.
Nie udało się nam wydobyć żadnych szczegółów dotyczących stanu zwłok Geraldine Sinistry od znajdujących się na miejscu przedstawicieli Ministerstwa Magii oraz uzdrowicieli, co pozwala nam przypuszczać, że były one w stanie zaawansowanego rozkładu.
Paul Sinistra nie pojawił się na miejscu odnalezienia zwłok żony i możliwe, że identyfikacja dokonana została w inny sposób. Dla całej sprawy znamiennym jest jednak fakt, że pan Sinistra dawno już porzucił wszelkie nadzieje na odnalezienie żony żywej i ożenił się powtórnie z aktorką z Teatru im. Magicznej Jedności, panią Danielą McKinnon (lat,32).
Więcej na temat tak skrzętnie ukrywanego małżeństwa na stronie 37. Biografia Geraldine Sinistry, str. 16.


- Po prostu cudownie! - skwitował Syriusz, składając gazetę - ale jeśli myślisz, że będę składał kondolencje twojej Aurorce, to grubo się mylisz!
- Absolutnie nie - powiedziała Mortycja, wygodnie rozsiadając się na kanapie. - Wręcz przeciwnie. Macie zachowywać się tak, jakby nic się nie stało. SŁYSZAŁAŚ DORCAS?! - wydarła się tak, że na pewno słyszeli go nawet w południowej wieży zamku.
- Słyszałam, słyszałam - rozległ się z kąta znudzony głos Dorcas.
- Nie miałem takiego zamiaru - mruknął Syriusz, nie dając po sobie poznać, że nagłe pojawienie się tutaj koleżanki z roku nieco go zaskoczyło. - Ale skoro tak nalegasz to jeszcze się zastanowię. W końcu to kuzynka Jamesa.
Syriusz złośliwie uśmiechnął się pod nosem. Chwilę później zarobił solidny cios w głowę "Genealogią czarodziejów".

Kategoria: brak kategorii
tagi:

Mój Profil



SZKLANA KULA


Kolejny rozdział Syriusza pojawi się:

LISTOPAD 2012

Wszystkie osoby, które pragną zostać o nim poinformowane zachęcam do wpisywania się do księgi gości lub komentowania poprzednich wpisów.



ROZDZIAŁY


1. Tojours Pur
2. Ten pierwszy raz
3. Lekcja dobrych manier
4. Mortycja McGonagall
5. Familia
6. Chluba Portree
7. W pociągu
8. Ceremonia przydziału
9. Hogwart
10. Ofensywa Filcha
11. Nocne rewelacje
12. Pierwsze koty za płoty
13. Dwie wiedźmy
14. Do szopy, hipogryfy!
15. Wcześniejszy prezent
16. Podarek dla Walburgi
17. Noworoczne zmiany

SPONSORZY







Szablony, avatary...
Tiara Czarodzieja

DYSKUSJA




Polecani


Tiara Czarodzieja





Opowiadania HP
Orla Black
Aurora Sinistra
Bellatrix Black
Gilderoy Lockhart
Samanta Lestrange
Rita Skeeter
Monika Dursley
Flavia Labollay
Anastasia Labollay
Laura Sylvanus
Gracia Dumbledore
Cordelia Malfoy
Mortycja McGonagall

Ocenialnie
Azkaban Will Eat You
SUM
Oceniam Wyobraźnię
Felix Felicis
Oceniam
Kompania Ocenowa
Ława Przysięgłych
Niecodziennie
PWN
Q-Py-Blok
Krytyka Literacka
Martwa Strefa
Jimmy Ocenia
Potterowskie Oceny
Narcissism
Orto-Nazi
Żar Ocen
Talking About
Profesjonalne Oceny Blogów
Era Krytyki

Top Listy
Tiara Czarodzieja
Strony o Harrym Potterze
TopLista Syriusza Blacka
Pottersite
RPG i Fantasy
Bastion Fantasy
Magiczne Dziewczyny
Potterowskie FF
Opowiadania Fantasy

Czytelnia
Elfka Mortycja
Narcyza Malfoy
Myśli Severusa
Charlie Dawson
Carrie Eelyop
Amon Carter
Monica Verne